Kolekcjonerskie motto

"Trzeba marzyć tak, jakby się miało żyć całą wieczność i żyć tak, jakby się miało umrzeć jutro." [James Dean (1931-1955)]
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą limitowanka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą limitowanka. Pokaż wszystkie posty

6 cze 2011

Obcy w limitowanym wydaniu

O klasycznych Obcych pisałam już TU.
Dziś chcę naszkicować obraz wersji limitowanych.
Od roku 2008 wyszły 4 wersje letnich Alienów:

2008 - Alien Eau Luminescente EDT
Nos: Dominique Ropion
Nuty zapachowe: mandarynka, tahitańska tiare, białe piżmo.





2009 - Alien Sunessence EDT Legere
Nuty zapachowe: cytryna, ambra, jaśmin, akordy słoneczne, wanilia, cashmeran, zielone nuty.




2010 - Alien Sunessence Edition Saphir Soleil EDT
Nuty zapachowe: różowy grejpfrut, owoc pomelo, kwiat monoi, biały bursztyn.




2011 - Alien Sunessence Edition Or d`Ambre EDT
Nos: Dominique Ropion
Nuty zapachowe: kiwi, tonik, wanilia, orchidea Stanhopea, ambra, akordy drzewne.





W swoim zbiorku posiadam/posiadałam 3 wcześniejsze wersje, brakuje mi jeszcze odmiany tegorocznej. Bardzo mi brakuje ;D
Zastanawiam się jednak nad zakupem, bo po pierwszym teście doszłam do wniosku, że tegoroczna wersja podoba mi się najmniej.


Alien Eau Luminescente EDT jest ślicznie mandarynkowy, słodki i soczysty. Ale trudno zaprzeczyć, że to Alien. Jest chyba najbardziej podobny do swego pierwowzoru. Delikatniejszy - tak, bardziej owocowy - tak, ale to Alien. Rewelacyjna trwałość jak na wodę toaletową.

Alien Sunessence EDT Legere - zdecydowanie cytryna i zdecydowanie cashmeran :D
Jest orzeźwiająco, jest słonecznie, jest drzewnie. Za to jest jakby najmniej Aliena w Alienie. Moim zdaniem ta wersja to najtrafniejsze połączenie zawartości z kolorem flakonu :)  To mój faworyt.

Alien Sunessence Edition Saphir Soleil EDT - to odmiana Aliena dla miłośników świeżości i morskich klimatów. Na początku wyczuwam świetnie oddany różowy grejpfrut i gorzką skórę pomelo. Ślina już mi cieknie, a dalej jest lepiej :D Jaśmin znany z klasyka (czy może kwiat monoi?)  nie jest już kilerem, ale po prostu pięknym bukietem. Baza jest wyjątkowa, coś na kształt morskiego powietrza podczas letniego popołudnia, lub drewna wyrzuconego przez morze i dobrze wysuszonego przez promienie słoneczne.

 
Alien Sunessence Edition Or d`Ambre EDT - tej postaci Aliena jestem najmniej przychylna. Może dlatego, że testowałam tylko jeden raz? Test pewnie powtórzę i sprawdzę, czy znów zemdli mnie od kwiatowo-waniliowej słodyczy. Nie doświadczyłam kiwi, nie było gorzkich tonikowych bąbelków. Za to było słodko i mdło w nadmiarze. Gdzieś tam spod kopca waniliny wyglądał Alien, ale jakiś taki niewyraźny ;)


To moje flakony:
wyczerpane wersje 2008 i 2009, z odrobiną jeszcze 2010 :D





Tradycyjnie już zapraszam do testów :)
I proszę o trzymanie kciuków w intencji "spodobania" mi się tegorocznej wersji ;)


[Zdj. 1-8 ze strony fragrantica.com]
[Zdj. 9-11 moich butelek]

27 maj 2011

Flowerparty 2011 - krótka radość

Przyznaję, mam ostatnio 'fazę' na zapachy Yves Rocher :D
Każdą nowość muszę przetestować, a najlepiej od razu mieć.
Tym razem skusiła mnie limitowana edycja zapachu Flowerparty.




Flowerparty Limited Edition to radosna, świeża kompozycja. Owocowy koktajl, szalony taniec radości.
Zapach oddaje lekkość i czar letniego dnia. Tak, on taki jest naprawdę.
Otwiera się soczystą mieszanką mandarynki i cytryny z dodatkiem kwaśnego jabłka.
Znacie to uczucie, kiedy kosztując jakiś kwaśny owoc, Wasze ślinianki 'kurczą się'  i odmawiają na chwilę współpracy?? Tak dzieje się także w pierwszych sekundach zachłyśnięcia się zapachem FLE.
Po pierwszym cytrusowym szoku dochodzi do głosu słoneczna nuta serca 
z dojrzałą, soczystą brzoskwinią i różą ogrodową skąpaną w kroplach rosy.
Przez cały czas trwania zapach jest wilgotny. Nawet zmysłowa, piżmowo-drewniana baza przywodzi na myśl aromat spoconego podczas opalania ciała wylegującego się na drewnianym pomoście nad jeziorem ....

Trzeba tylko mieć niezłe tempo w wąchaniu i wyobrażaniu sobie tego wszystkiego, bo zapach jest ulotny i krótkotrwały, jak popołudnie u schyłku lata....
Jedna do dwóch godzin i czar pryska. Pozostaje miłe wspomnienie.

Żałuję, że po wielkich (nie waham się tego słowa użyć) dziełach jak: Nature Millenaire, Neonatura Cocon czy Neblina lub Venise przyszła pora na maleńkie 'dziełka'. Urocze - owszem, ale jakieś 'niedorobione', pozostawiające niedosyt, rozczarowanie i żal.....


Za to flakonik - mały gadżet, powoduje nieustannego banana na mojej twarzy :D






Rok powstania: 2011
Nos: Philippe Romano
Nuty zapachowe:
głowy: cytrusy, jabłko,
serca: róża, brzoskwinia,
bazy: piżmo, jasne drewna



[Zdj. 1 ze strony genuss.de]
[Zdj. 2,3,4 moja zabawa z IrfanView]

9 maj 2011

Paczka pełna niespodzianek

Chwaliłam się niedawno moim udanym Prima-Aprilisowym strzałem.
I w końcu mam! Paczka pełna niespodzianek dotarła!
Mam już limitowankę Sisleya w rękach i nie mogę się nią nacieszyć :D



Flakon na żywo jest jeszcze ciekawszy/piękniejszy :)
Szkło w intensywnej, nasyconej tonacji turkusowego błękitu i koralowy korek są prawdziwą ucztą dla moich rozkochanych oczu.

Pewnie tak samo, jak wyjątkowe okazy kamieni szlachetnych czy minerałów dla zbieraczy tychże :)))

  

Przy "okazji" zdobyłam jeszcze dwie limitowane wersje Guerlain'a:

1. L'Instant Magic:



2. L'Instant de Guerlain Fleur de Mandarine (2007):




A żeby radość moja była jeszcze większa :) - pewna Dobra Dusza obdarowała mnie tym:



To flakon po Gaiac - M.Micallef!
(Małgosiu, dziękuję bardzo!)


Marzenia się jednak spełniają :D



[zdj. 1, 4, 5, 6 - mojego autorstwa]
[zdj. 2 - z bloga maramokotro-elde]
[zdj. 3 - ze strony Horoskop Majów]

6 maj 2011

Aniołki Muglera część II

Obiecałam, że będzie ciąg dalszy :)
Dzisiaj chcę dopowiedzieć zakończenie mojej przygody z Aniołami.

Wspomniałam, że po kilku testach zaczęło mnie coś do Angela ciągnąć. Jednak nie jestem w 100% przekonana, że on odwzajemnia to uczucie. Marzę więc sobie po cichu o jakimś limitowanym flakonie, może kiedyś się uda.

Ale....

Zupełnie przypadkowo [ta, jasne ;)] udało mi się kupić wersję Ogródkową.

Mam więc swój Ogród Piwoniowy:



W wersji tej powiewa mi delikatnie echo Klasyka, z dużą dawką kwiatową, i z akcentem pieprzu.
Jest zdecydowanie bardziej sucho i wytrawnie, obywa się bez niespodzianek. Ten zapach jest stały w uczuciach :)

Rok powstania: 2005
Nos : Olivier Cresp
Nuty:
Głowy: nuty powietrza, zielone łodygi
Serca: piwonia, pieprz, nuty kwiatowe
Bazy: paczula, wanilia


Zupełnie nieprzypadkowo, dzięki pomocy Kasi [:*)] mam swojego Anioła Likierowego :)))


Wersja ta jest kolejnym zapachowym eksperymentem [po Angel La Part des Anges z 2007r., kiedy to Francoise Caron zmienił recepturę klasycznego Anioła, pozwolił mu przez 23 tygodnie dojrzewać w 'koniakowych' beczkach. Dzięki temu zabiegowi zapach miał zmienić zupełnie swój wymiar :)].

Tym razem pomysłodawca wtłoczył Angela do beczek z drewna wiśniowego na 8 tygodni.
Aby się zaokrąglił i dojrzał, aby nabrał miodowo-karmelowej słodyczy, aby dopełnił się drewnianymi nutami.
Przyznaję, tak się stało. Jest to cały czas Angel, ale odmieniony, wewnętrznie rozświetlony, słodszy, cięższy, okrąglejszy. Mój ulubieniec :D

Rok powstania: 2009
Nuty:
Głowy: nuty słodkich owoców
Serca: brandy, drewno wiśniowe
Bazy: paczula, nuty dymne, gorzka czekolada, karmel, wanilia, miód.


Żeby zakończyć już aniołowy temat dodam - upolowałam jeszcze kilka pustych flakoników:


 Angel Forever                                          Angel Sunessence Edition Bleu Lagon



oraz Angel La Rose


Bardzo żałuję, że te butelki dotarły do mnie puste i nie miałam okazji do testów porównawczych...


[dopisek do wczorajszej notatki - wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony fragrantica.com, a zdjęcia moich flakonów - oczywiście z prywatnego albumu :)]

[zdj. 1-5 mojego autorstwa ;)]

 

5 maj 2011

Aniołki Muglera

Przyszła pora aby wspomnieć o muglerowskich Gwiazdkach - Aniołach.

 
Thierry Mugler - tancerz! artysta, projektant mody... Utalentowany człowiek, który przy współpracy z firmą Clarins stworzył wiekopomne dzieła perfumeryjne.
[No dobra - nie on osobiście, bo nosami kompozycji są Olivier Cresp i Yves de Chirin.]

Pierwszy krok milowy to Angel (1992) - zapach dziecięcych wspomnień.
Perfumy delikatne i łagodne jak dzieciństwo i jednocześnie źródło zmysłowości bez granic; powodujące ślinotok ;) i chęć schrupania osoby pachnącej Angel.

Taka teoria i takiż zapach. Piękny, mocarny, uwodzący... Słodki, niewinny, czysty...
Zdecydowanie dwubiegunowy i władczy - wybiera sobie na kim będzie pachnieć uwodzicielsko, a na kim niewinnie. Na kim będzie dominowała karmelowa słodycz, a na kim ziemista paczula. Kiedy pokaże pazury, a kiedy przycupnie za uchem.

Moja przygoda z Aniołem rozpoczęła się fazą obojętności. I pytaniem: 'O co tyle krzyku?'
Stopniowo jednak ciekawość zwyciężała, znalazły się więc próbki do testów, poźniej odlewka, teraz nie pogardziłabym własną butelką ;)
Ale jakoś nam ciągle nie po drodze....

Muszę jednak przyznać, że od samego początku flakony zawróciły mi w głowie:



To pierwotne wersje gwiazdek, trzy z nich udało mi się zebrać:











Pan Mugler wpadł jednak na pomysł, aby uprzykrzyć trochę życie Aniołkowym maniakom i od 2003 roku, co sezon prawie, kombinował z nową Gwiazdką.

Mamy więc:

Angel Etoile Mystique (2003)
limitowany flakon 30ml z ekstraktem perfum


Garden of stars (2005)  - Ogródki - Piwoniowy, Liliowy i Fiołkowy,
a z roku 2006 Ogródek Różany:



 Angel Extrait de Parfum (2006) 10ml zwany także Angel Caprice de Star


Limitowanki z roku 2007 - Angel Forever



i luksusowa edycja - Angel La Part des Anges 10ml z kryształkami Swarowskiego



 Angel Intimate Star (2009)


 Angel Liqueur de Parfum (2009)


 Angel Sunessence EDT Legere (2009)


Angel Mugler Show Star (2010)


Angel Sunessence Edition Bleu Lagon (2010)


I wreszcie tegoroczne wydania: Angel Etoile Seduisante


oraz Angel Sunessence Ocean d'Argent


Ufff.... sporo tego.
Manfred wydaje się być całkiem płodny ;)

Proszę mi tylko powiedzieć, panie Manfredzie, skąd biedna kolekcjonerka ma brać kasę na te wszystkie cuda??


cdn.

1 kwi 2011

Prima aprilis :)

Stało się :))) Upolowałam!
Coś, o czym marzyłam od dawna - limitowany flakon Sisley'a Eau du Soir:




Klasyczny zapach Eau du Soir w tym pięknym flakonie został wylansowany jako edycja limitowana na święta w 2009 roku.
Radość moja i duma ;) są tym większe, że odnalazłam polski akcent :) - korki perfum Sisley'a zostały zaprojektowane przez polskiego rzeźbiarza Bronisława Krzysztofa.
A w tym zestawieniu turkusowy flakon i koralowy korek wyglądają niesamowicie i uzupełniają się na zasadzie kontrastu :)
Niestety, nie mam butelki jeszcze w swoich rękach.
Za to mam nadzieję, że nie jest to prima-aprilisowy żart ;)

A to moje pozostałe flakony:



Klasyczne Eau du Soir i limitowanka z 2005 roku :)

Wersje świąteczne wychodzą od roku 2000 w ograniczonej liczbie egzemplarzy....
No tak, inaczej nie nazywałyby się limitowane ;))) Mam na co polować ;)

Popatrzcie sami:

 Edycja limitowana 2006
  Edycja limitowana 2007
  Edycja limitowana 2008
  Edycja limitowana 2010


(Niestety, nie udało mi się znaleźć zdjęć wcześniejszych wersji. Jeśli ktoś zna źródło, proszę o cynk.)




[zdj. 1 pani Madzi, dotychczasowej właścicielki flakonu]
[zdj. 2, 3 mojego autorstwa]
[zdj. 4,5,6,7 znalezione w sieci]