Kolekcjonerskie motto

"Trzeba marzyć tak, jakby się miało żyć całą wieczność i żyć tak, jakby się miało umrzeć jutro." [James Dean (1931-1955)]

10 paź 2012

Solinotes cz.2 - Patchouli

Paczulowe zapachy, zaraz po kadzidłach, były dla mnie prywatnym odkryciem perfumeryjnej Ameryki. Po okresie używania perfum zwyczajnych, obraźliwie trochę nazywanych "kwiatkami-sratkami" nadeszła dla mnie era odkryć wśród zapachów paczulowych, drewnianych, trochę dziwacznych, trochę niecodziennych lub wcześniej po prostu mi nieznanych.


Nazbierałam sobie całą paczulową gromadkę i choć entuzjazm poszukiwawczy już mi minął, nie potrafię przejść obojętnie obok rzucającego sie w oczy czy w nos zapachu
z paczulą w roli głównej.
Z tego też powodu Patchouli było drugim kartonikiem z serii Solinotes, który wrzuciłam do zakupowego koszyka.

 
 
Miłośników paczuli w czystej postaci pewnie rozczaruje, bo jest to wersja "ludziowa" - początkowo sucha, pylista, dość wytrawna, po niedługim czasie jednak znacznie się wysładza, robi się okrągła, gładka, błyszcząca. Żadne tam zatęchłe piwnice czy mokre szmaty ;)
Podczas noszenia Patchouli nie mogę odegnać sprzed wewnętrznego oka takiego obrazu:

 
 
Nie, to nie pachnie śliwkami ;) - po prostu tak mi się jakoś zlało w całość.
Pewnie przez flakon i kolor płynu oraz idealne piękno śliwek :D

Patchouli do mieszania z Ambre jest idealne, a i noszone solo sprawia mi wiele frajdy
i przyjemności.
Poleciłabym gorąco wszystkim zaczynającym swoją paczulową przygodę, gdyby seria była w Polsce dostępna. A tak.... popisałam sobie a muzom ;)




Rok powstania: 2010


[Zdj. 1 - ze strony kraeuter-und-duftpflanzen.de]
[Pozostałe zdjęcia mojego autorstwa ;) ]



9 paź 2012

Kolejne rozdanie marzeń w płynie - konkurs u Sabbath

Pięknie pachnący konkurs muszę dodać :D

Zajrzyjcie na Sabbath of Senses i wybierajcie nagrody sami :)

Spośród czterech rodzajów zestawów (a dokładniej: ośmiu pakietów próbek) każdy z pewnością wybierze coś dla siebie.

Jako i ja uczyniłam :D

Spójrzcie,  jakie tam między innymi cuda są:

 
 

Konkurs trwa do 13-go października.

Polecam!


8 paź 2012

Jesiennie

Dziś jeszcze jeden przerywnik - tym razem owocowy.
Bo nadeszła jesień, a wraz z nią pora na owoce, które wreszcie maja owocowy smak i pachną :)



Wyżywam się więc kulinarnie na jabłkach. Piekę, smażę, suszę, gotuję :D

I korzystam z okazji, że Yves Rocher podąża także tym jesiennym tropem.
[TU do obejrzenia cała seria. W Polsce na razie dostępny jest tylko żel pod prysznic.]




Jak tylko usłyszałam pierwsze pogłoski o tej nowości - narobiłam sobie smaka ;) Zamówiłam ekspresowo i czekałam na paczkę z ogromną niecierpliwością, wyobrażając sobie 'bogwieco'.

Niestety, muszę przyznać się do własnej ignorancji - przetłumaczyłam sobie niemieckojęzyczna nazwę serii 'Winterapfel' po swojemu i po swojemu wymyśliłam sobie, że będzie to wariacja na temat świątecznych przysmaków z jabłkami - czyli z dużą ilością goździków, cynamonu i innych rozgrzewajacych przypraw. Taa....
A 'Winteräpfel' to nic innego jak odmiany jabłek zbieranych jesienią, które przez zimowe miesiące dojrzewają w skrzynkach.

I sprawa się wyjaśniła - czekałam na zapach przypraw z jabłkami, a dostałam zapach jabłek. Po prostu.
Soczystych, świeżych, delikatnych, słodkich, złocistych jabłek.
Uroczych, przytulnych ;) umoczonych w karmelu - tak - jabłek :D

Miłośnikom DKNY Golden Delicious i podobnych - polecam.
Ja mam ładne odświeżacze kuchenne ;)




Rok powstania: 2012
Nuty: jabłko, wanilia.

[Zdjęcia mojego autorstwa]




5 paź 2012

Zielony? Nie. Rudy!

Miała być dziś kontynuacja notatki o jesiennych towarzyszach, tym razem w odsłonie paczulowej.
Ale nie będzie, bo zostałam znienacka "zbałamucona" ;)

Bałamutnikiem okazał się - zamówiony w ciemno - Kachgar ze stajni Isabel Derroisne.
Otworzył wrota mojej wyobraźni... Skusił pocałunkami o smaku pomarańczy, porwał w przyprawowy taniec, zakręcił mną, zawirował.... i porzucił :(

 
 
Obiecywał złote góry, obiecywał szczęście po kres naszych dni, a zwiał po 3 godzinach. Bałamutnik!
Spodziewałam się zielonego, statecznego towarzysza na dalsze lata, a dostałam rudego, ognistego Speedy'ego :D


Już w pierszej minucie tańca Kachgar jest rudy, rudo-złocisty, kapiący sokiem z pomarańczy, tarzający się w pomarańczowym miąższu, rozcierajacy pomarańczowe skórki. Po kilku chwilach akcja przenosi się z ogrodu w rejony kuchenne, gdzie podczas dzikich podskoków i wygibasów rozsypują się słoje z kardamonem i cynamonem. Rrrrobi się ostro i gorrrąco! Trochę kamforowo, trochę słodko, ale wciąż rudo :) Chmury przypraw osiadają na klejących się ciałach, na meblach, na deskach podłogi.... Brakuje powieterza, brakuje oddechu. Chcę krzyknąć: Stop! Pauza!
Ale już nie muszę.... Budzę się przytulona do zmurszałych kuchennych desek, sama...
Koniec tańca, koniec snu.

 
 


Rok powstania i nos: nieznane.
Nuty:
głowy - bergamotka i mandarynka,
serca - kardamon i cynamon,
bazy - drzewo sandałowe, ambra, wanilia i paczula.



[Zdj. 1 i 3 mojego autorstwa]
[Zdj. 2, a właściwie obrazek - wygrzebany z czeluści dysku, nie mam pojęcia skąd go mam :o]



4 paź 2012

Pora na zmianę :) - pory roku!

Przespałam wiosnę całą i lato szybko zeszło :D

Wracam jesienią z nowymi członkami rodziny - przedstawiam Państwu: Kasztaniaków!


Odkąd zamieszkali z nami, zaczęłam rozglądać się za ciepłym kocem, bamboszami i oczywiście kandydatem na zapach jesieni.
Nie musiałam szukać długo, właściwie zapach odnalazł mnie sam. Wrócił pewnego dnia razem ze mną z zakupów :D
Rozgościł się wśród Kasztaniaków:




Owinął mnie sobie wokół palca, siebie owinął wokół mojej szyi i towarzyszy mi prawie nieprzerwanie.
Nawet kiedy w porannym pośpiechu sięgam po inną butelkę, Ambre kusi mnie swą słodyczą i przytulnością już wczesnym popołudniem. Ulegam. Zawsze. Nie potrafię się oprzeć tej subtelnej żywiczności, rodzynkowej słodyczy, prostocie i bezpośredniosci :)
Bo Ambre jest tylko tym - wariacją na temat słodkiej żywicy. Albo aż tym?


Moim dzisiejszym bohaterem, jesiennym przyjacielem jest zapach Ambre z serii Solinotes z domu mody Arno Sorel (nie udało mi się znaleźć zbyt wielu innformacji na jego temat, nawet ich strona internetowa nie działa :( ).
W każdym razie, z tego co widziałam na własne oczy - seria składa się z sześciu jednonutowych zapachów, które można dowolnie ze sobą łączyć, aby za każdym razem móc pachnieć inaczej ;)


Przyznaję, pomysł mnie 'wciągnął', zaczarował - kupiłam kolejne zapachy do mixowania: Patchouli, Musc i Mure. Podarowałam sobie Coco i Vanielle.

Zapowiada się niezła jesienna zabawa :D

Pięknego dnia!


Zapachy powstały w 2010 roku, do kupienia w wybranych drogeriach dm, w oszałamiającej cenie 7,95€ za 50ml.


[Zdj.1,2,3 - mojego autorstwa]
[Zdj. 4 za fragrantica.com]









13 mar 2012

Wiosna nadchodzi :)

a wraz z nią potrzeba odrobiny świeżości.

Wychodzę z domu o poranku, jest rzeźko, ale domyślam się, że w ciągu dnia temperatura się podniesie... Czuję na sobie delikatny powiew wiatru i świeżość - jakiej przez całą długą zimę mi brakowało.
Oddycham więc pełną piersią i.... czuję rozkosz, euforię wręcz! Świeżość i czystość :D
Łapię zachłannie coraz większe hausty powietrza, tlen sprawia, że krew krąży żwawiej, dostaję potężnego energetycznego kopa! WIOSNA!!!

Kojarzycie ten moment?

Ja tak mam :D każdego roku mniej więcej o tej porze i każdorazowo przy użyciu wód Yves Rocher z serii "Fraîcheur Végétale ".



Na stanie mam dwa zapachy - Verveine i Cedre Bleu (werbenę i niebieski cedr), i każdy z nich, choć zapachowo tak różne, jest dla mnie właśnie zastrzykiem energii i radości w płynie.




Fraîcheur Végétale de Verveine EDC - wg podanego składu zawiera werbenę cytrynową i piżmo.
I tak właśnie pachnie! Cudownym orzeźwiającym koktajlem cytrusowym, z niewielkim dodatkiem słodyczy i zapachem czystej skóry :)
Kompozycja jest statyczna, właściwie się nie rozwija, jedynie początkowy cytrusowy wulkan stopniowo się wygasza i ustępuje miejsca skórzanej słodyczy.
Trwałość jak dla wody kolońskiej całkiem przyzwoita ok. 2-3 godzin, przy skórze do 4 godzin.





Fraîcheur Végétale de Cedre Bleu EDC - to wg zapowiedzi firmowej zapach górskiego powietrza i majestatycznych cedrów.
Jeśli tak pachniałoby w górach - mogłabym tam zamieszkać ;)
Niebieski Cedr pachnie na mnie słodkim drewnem. Nie lasem, ale drewnem właśnie. Świeżo i aromatycznie zarazem, zdecydowanie słodko, ze szczyptą pudrowości. Pachnie jak w tartaku drzewny pył wirujacy w słońcu :D Pięknie!
Wielu osobom przypomina Black Cashmere od Donny Karan.... Coś w tym jest ;)
Gdyby ktoś poszukiwał wersji light-light Czarnego Kamyka, to może spróbować zaprzyjaźnić się z Cedrem.
Tu trwałość trochę lepsza, do 5-ciu godzin blisko skóry.








Oba zapachy powstały w 2003 roku.
Nosów odpowiedzialnych za ich zmiksowanie nie znalazłam (gdyby się komuś udało, proszę o cynk).

Nuty Verveine: werbena cytrynowa, piżmo.
Nuty Cedre Bleu: górskie powietrze, cedr.



[Wszystkie zdjęcia pochodzą z mojego albumu]

12 mar 2012

Rzecz o Hoggarze

Wracam dziś do zapachów firmy Yves Rocher i przedstawiam zapach, skierowany w głównej mierze do mężczyzn, który jednak z powodzeniem (i niekłamaną przyjemnością) mogą nosić kobiety.

Hoggar na stronach YR reklamowany jest tak: "Nowa siła rozgrzana tchnieniem pustyni...." lub "gdzie pomiędzy niebem a ziemią wydmy wędrują z wiatrem"...



Taaa.  Pustynia...* nie byłam, więc nie wiem czy tam rzeczywiście tak pachnie.
Jednak dla mnie Hoggar jest przede wszystkim zapachem drewnianym, no może z odrobiną egzotyki ;) Kiedy pachnę nim, widzę mój las, czuję mój las.... Jestem w lesie.



Marie-Aude Couture-Bluche (od Givaudan) jest odpowiedzialna za tą kompozycję. Zmieszała w niej cytrusy z cedrem i fasolą tonka.
Cytrusy są tu cierpkie, pierwsze skrzypce gra gorzka bergamotka, cedr z kolei jest jasny, świeżo ciosany - wyraźnie czuję furkające wiórki :) No i tonka osładzająca całość, wygładzająca chropowatą powierzchnię drewnianych bali.
Zastanawiałam się skąd w takim razie i dlaczego czuję w Hoggarze migdały?
Odpowiedź znalazłam w ciekawym artykule Aptekarza Polskiego - tonka pachnie nie tylko wanilią i karmelem :)
Hoggar oddaje całą gamę zapachową tonki - mamy więc podsuszone siano, gorzkie migdały i laskę wanilii (a nie etylowanilinę z torebki :/).
W bazie dochodzi do głosu aromat asfaltowo-gumowy jak w Bvlgari Black. Ten mocny akcent na zakończenie dodaje całości charakteru. Piękna sprawa!
Polecam początkujacym drewniako-maniakom :D




Rok powstania: 2005
Nos: Marie-Aude Couture-Bluche
Nuty: cytrusy, bergamotka, fasola tonka, cedr.


*Hoggar to właściwie masyw górski pochodzenia wulkanicznego w południowej Algierii.


[Zdj.1 - plakat reklamowy YR]
[Zdj.2 i 3 mojego autorstwa]










9 mar 2012

Zapraszam na party

u Szamana :D
Dziś bohaterem naszego spotkania jest zapach firmy Honore des Pres - Chaman's Party.
Zwabiona zostałam kuszącą przeceną na Aus Liebe zum Duft, jeden klik i flakon Szamana już u mnie :D



I przyznaję od razu, że był to strzał w ciemno. W czasie kiedy zapach wchodził na rynek nie zaciekawił mnie zbyt intensywnie. Nie odczuwałam pokusy ;)
Za to obecnie, po przeczytaniu paru dostepnych w sieci recenzji, kilku notatek ze sklepów sprzedających produkty Honore des Pres .... trafiło mnie ze zdwojoną siłą :)
Spodobała mi sie także idea firmy - założonej przez Christiana Davida [ TU krótki wywiad z twórcą marki] - komponującej organiczne perfumy dla mieszczuchów poszukujących natury i prostoty ;)





Ale do sedna:
jak tylko paczka dotarła w moje ręce, rozszarpałam w 3 sekundy papierowe opakowanie (w związku z tym flacha nie ma ubranka, ale na szczęście znalazło się dla niej miejsce w przepastnej komodzie) i zlałam się Szamanem po pas :)



I było to swoiste zapachowe Deja-Vu: odnalazłam tu powiew kamforowej nuty z Esprit du Tigre od Heeley'a, odnalazłam przypaloną orzechową miazgę z Fumidusa, odnalazłam też suszone zioła i lekko dymiący wetiwer.
Całość jest przesycona złotem - kojarzy mi się z jesiennymi gonitwami po lesie i obrzucaniem się opadłymi liścmi.... i ze snującymi się w oddali dymami z ogródkowych ognisk.

No a gdzie party??
Niestety, tym razem Szaman się na nas wypiął ;)
Jest dymnie, i liściasto, i ziołowo, ale bez wizji i ekstaz.
Może to taki swojski znachor lub fitoterapeuta? :D



Rok powstania: 2008
Nos: Olivia Giacobetti
Nuty: haitański wetiwer, egipska bazylia, wenezuelski gwajak, suszone kwiaty goździków z Madagaskaru



[Zdj. 1 odszukane w sieci]

[Zdj. 2 i 3 mojego autorstwa]

14 lut 2012

Zarosło kurzem

znów....
Nie obiecuję, że się poprawię :D

Ale dziś, w tym miłym walentynkowym dniu, zostawiam równie miły Valentynkowy flakonik:



Wspominałam o nim w Pachnących zapowiedziach i wreszcie mam :D
Dostałam maleńką 30-tkę, która różni się od większych pojemności ilością ozdobnych kwiatów na szkle.

Zapach jest taki, jakiego można się po flakoniku spodziewać. Kwiatowy, uroczy, słodziutki :D
Kwiaty są piękne, rozgrzane promieniami słońca, poziomki soczyste i słodko pachnące, drewniano-ambrowa baza daje kompozycji solidne podparcie.


Mimo iż to nie moja ulubiona kategoria zapachowa, mogłabym się z Valentiną zaprzyjaźnić ;)



Rok powstania: 2011
Nosy: Alberto Morillas, Olivier Cresp
Nuty zapachowe:
głowy: bergamotka, trufle
,
serca: kwiat  pomarańczy, jaśmin, tuberoza, poziomki,

bazy: cedr, wanilia, amber.



[zdj. mojego autorstwa]

16 lis 2011

Marc Jacobs - Daisy Eau So Fresh

Daisy - królowa stokrotek :)
W każdej odsłonie śliczna, dziewczęca, lekka.
Butelka z kwiatowym korkiem: kiczowata lub gadżeciarsko słodka.

Dziś w wersji Eau So Fresh - idealnej na lato, cytrusowej, fiołkowej, świeżej.


Od razu chce mi się wiosny ;)


Na "żywo" flakonik wygląda tak:





Rok powstania: 2011
Nuty zapachowe:
głowy: różowy grejpfrut, malina, gruszka
serca: fiołek, dzika róża, kwiat jabłoni, liczi, płatki jaśminu
bazy: piżmo, śliwka, drewno cedrowe



Dwa słowa ode mnie:
Jest lekko, świeżo, cytrusowo, fiołkowo... Z czasem dochodzi malina i jest tu bardzo wyraźna. Zapach powoli staje się słodki, ale nie ulepowaty. Przyjemniaczek na ciepłe dni. Niestety nie powala trwałością :]



5 lis 2011

Comptoir Sud Pacifique - Hemisphere Sud

Comptoir Sud Pacifique - Hemisphere Sud to nowa butelka w mojej kolekcji.

Na pierwszy rzut oka zachwycił mnie plakat:



a na drugi rzut zachwycił flakon:



Koniec blaszanych straszydeł! :D Wreszcie mamy piękne szkło.


Rok powstania: 2008
Nuty zapachowe:
głowy - pomarańcze, czarny pieprz, róża;
serca - jaśmin, piwonia, lotos;
bazy - paczula, wanilia, ambra i piżmo.


Dwa słowa ode mnie:
pikantna pomarańcza w towarzystwie słonecznych kwiatów na słodkiej, ambrowej bazie.
Coś na lato, lub dla chcących przywołać wakacyjne wspomnienia w środku zimy :)

2 lis 2011

Powrót...

Czy dziś jest dobry dzień na powrót z "zaświatów milczenia"??



Mam nadzieję, że tak.
Wracam więc - z odrobinę zmienioną koncepcją, ale z taką samą miłością do pachnących szkiełek.


Na dobry początek przedstawiam flakon, którego zdobycie, krótko po premierze w perfumeriach, sprawiło mi ogromną radość:

Elie Saab - Le Parfum





Rok powstania: 2011
Nos: Francis Kurkdjian
Nuty zapachowe:
głowy - kwiaty pomarańczy,
serca - jaśmin Sambac, absolut jaśminu Grandiflorum
bazy - paczula, cedr, miód różany.


Dwa słowa ode mnie:
piękny, ciepły jaśminowy zapach. Wyjątkowo kobiecy, elegancki, a jednocześnie otulający, jak kaszmirowy pled. Dobra trwałość i moc. Dla miłośniczek jaśminu - must niuch :)

23 sie 2011

Taniec pieprzu z rumiankiem

Dzisiejszemu bohaterowi mojej opowieści poświęcono już wiele mało pochlebnych słów ;)
I ja postanowiłam dodć swoje trzy grosze.

Kampania reklamowa (ździebko wtórna, przyznaję) niosła nadzieję na coś nowego, na coś wyjątkowego, a tu wielkie BANG! ;)

Tak, to odtwórca roli głównej odcinka: Bang od Marca Jacobsa.


Pewnie powtórzę się w moich zwierzeniach ;), ale co tam:
tak - lubię męskie klimaty, tak - lubię pieprz w perfumach, tak - wetiwer, paczula i żywice wywołują u mnie ślinotok :D
I wydawało mi się, że takiego składu nie można zepsuć. O, słodka naiwności!

Mam pieprz :D Świeży, wiercący w nosie, aromatyczny, początkowo odrobinę podkręcony wetiwerem, zielony i kwaśnawy. Pieprzu są tony, a wetiwerowego zielska tyle, co kot napłakał. Szkoda.
Czekam dalej.... Pieprz....
Pieprz....
O, chyba pieprz nadciąga??
Ale po chwili - niespodzianka - zza wielkiej pieprzniczki


wyłonił się blady i cichy rumianek!
(Przekonałam się już nieraz, że moja skóra cuda wyczynia z zapachami, ale rumianek??)
Jest. Bez wątpienia. Świeży i pachnący.
Zabieram ogromną pieprznicę pod pachę i idziemy na łąkę. Rumianek kwitnie, inne zioła także wydzielają słodkawe aromaty, ja plotę sobie kwietny wianek i pląsam w podskokach z pieprzowym młynkiem w objęciach. W tańcu, jak to w tańcu: tu sypnie się pieprzowy obłok, tam rumiankowe główki opadną podeschłe, tu wypuści soki przydeptane zielsko, tam otrze się człek o zmurszały pieniek....
I tańczą tak sobie, pieprz zakochany w rumianku, do wieczora....


Nie, jednak musiałam ten komentarz wywalić....

Oczekiwania miałam inne, a dostałam intensywny, pieprzowo-ziołowy zapach :]


Flakon jaki jest, każdy widzi ;)))
Perfumy dla miłośników pieprzu, na niezobowiązujące okazje lub przyjęcia w plenerze :D
Trwałość bardzo zadowalająca.



Marc Jacobs Bang
Rok powstania: 2010
Nos: Ann Gottlieb Yann Vasnier
Nuty zapachowe:
głowy: pieprz czarny, różowy, biały,
serca: nuty drzewne,

bazy: benzoin, biały mech, paczula, wetiwer.



[Zdj. 1 z materiałów reklamowych]
[Zdj. 2 ze sklepu discounto.de]
[Zdj. 3 mojego autorstwa]


 

22 sie 2011

Orzechowe zauroczenie

Letnie aktywności pożerające mój czas powoli się kończą, powracam więc do pachnącego świata z nowymi siłami i entuzjazmem :D

Na pierwszy ogień ;) pójdzie dziś Fumidus od ProFvmvm Roma.

Dostałam flakon Fumidusa i parę cennych mililitrów z przesympatycznej wymiany. Podchodziłam do zapachu jak do przysłowiowego jeża, zwlekałam z testami dłuższy czas, bo... bałam się ;)
Bałam się totalnego zauroczenia i bałam się całkowitego obrzydzenia. Przeczytane wcześniej recenzje wymalowały mi takie obrazy:




Przerażające bardziej niż zachęcające. Ciekawość jednak zwyciężyła :)
Pierwszy "psik" i szok!
Kto tu smaży orzechy?? Toż to cała orzechowa 'obróbka'!
Najpierw orzechy zostają rozdrobnione: posiekane, rozgniecione, roztarte na miękką, gęstą masę. Następnie masa ta ląduje na patelni. Temperatura rośnie, unosi się cudowny zapach - maślany, odrobinę mączny, gorzkawy....
Niestety, beztroski kucharz zapomina o swoim daniu, orzechowa masa przypala się, zaczyna dymić. Dymu jest coraz więcej, kłębią się szarawe chmurzyska, zasłaniają widok patelni i całej kuchni. I kiedy już zaczynamy wątpić, czy uda się cokolwiek uratować, wpada zaspany kuchcik i otwiera okno :D



Przeciąg błyskawicznie radzi sobie z dymną zasłoną i do kuchni wpada zielono-wetiwerowy powiew z pobliskiej łąki (wiem, wiem - w pobliżu nie ma 'wetiwerowych łąk' ;) )
Wetiwerowy aromat zostaje z nami już do końca trwania zapachu. Raz jest mroczny, suchy, podpalony, a innym razem bardziej zielony, ziemisty i wilgotny, jak w Encre Noire od Lalique.

Fantastyczna kompozycja!
Wywołuje tyle skojarzeń, pięknych lub strasznych obrazów, ma niesamowitą moc przekazu i potrafi zauroczyć. Nie jest łatwa, ani przyjemna w dosłownym rozumieniu, ale na pewno warta przetestowania. Cieszę się, że dane mi było Fvmidvsa poznać.
Dzięki Red :*





ProFvmvm Roma Fumidus
Nuty:
wetiwer, brzoza, whisky.


[Zdj. 1 - ze strony: forum.nysa.pl]
[Zdj. 2 - ze strony: fkpixx.de]
[Zdj. 3 - z bloga: http://etosha.weblog.co.at/?cat=6&paged=7]
[Zdj. 4 i 5 mojego autorstwa]

23 lip 2011

Bardzo miły dzień

Pewnie już zgadliście? Znów coś dostałam :))))

A jakże by inaczej, szkiełka!
Tym razem listonosz zapukał trzykrotnie. Bardzo lubię mojego listonosza :D
Ale jeszcze bardziej ebay'owych sprzedawców, miłe Wizażanki i moich Chłopaków oczywiście - bo wczoraj miałam imieniny (takie lekko naciągane) i wszystkie oczekiwane paczki dotarły na czas :D

Chwalę się więc:


 Zdj.1 - Emanuel Ungaro - Apparition Pink (pełna), Vera Wang - Look, Moschino - Light Clouds, Givenchy - Le Bouquet Absolu i długo poszukiwana perełka: Marc Jacobs - Daisy Pop Art Edition.



Zdj. 2 - John Galliano - Parlez-moi d'Amour (udało mi się odkupić pierwszą ze straconego zestawu), Guerlain - AA Pamplelune i Givenchy - Lovely Prism.



Zdj. 3 - Jo Malone - Blue Agava & Cacao, Comme des Garcons - Hinoki i Kyoto (z 'lekko' zatartą nazwą)



Zdj. 4 - Lacoste - Love of Pink, Yves Rocher - Flowerparty i Puma - Animagical woman (kolejna zdobyta butelka z zaginionego zestawu)



Zdj. 5 - The Body Shop - Neroli Jasmin Perfume Oil, Michel Jordi - Spirit of Switzerland for men, Pascal Schaller - Caine (niestety, bez srebrnej siatki) oraz Adidas - Originals.



Zdj. 6 - Wymiankowy Fvmidvs - Profvmvm Roma z pięknym kartonem, kolejna wersja L'Air du Temps od Niny Ricci i Andy Warhol - Andy Warhol for women.


Cudowności, mówię Wam :D
Od razu humor lepszy


 i chęci do pisania wróciły. Opis wrażeń z testów niebawem!



[Zdj. 1-6 mojego autorstwa]
[Zdj. 7 wyszukane w necie]

14 lip 2011

Pachnące zapowiedzi

Coby nie poddać się całkowicie letniemu rozleniwieniu, postanowiłam pokazać Wam parę pachnących nowości. Większoć już niedługo zagości w perfumeriach :)


Na pierwszy ogień zapowiedź Valentino: Valentina, dostępna będzie od września. Ojcami kompozycji są: Alberto Morillas i Olivier Cresp.
Czarować ma nutami: 
kalabryjskiej bergamotki i truflami z Alby w głowie;
kwiatami pomarańczy z Amalfi, słodkim jaśminem, tuberozą i poziomkami w sercu,
a cedrem, wanilią i ambrą w bazie. 
Najpiękniej zapowiada się oczywiście flakon:



Kolejną wrześniową premierą będzie: An`na Annayake od Annayake :)
Dyskretny, delikatny szypr kwiatowy dla pań młodszej generacji ;)
Nuty:  mandarynka i czarna porzeczka w głowie zapachu;
róża majowa, tuberoza i jaśmin przyprawione włoskim kardamonem w sercu;
paczula ocieplona ambrą w bazie.




I mój wrześniowy faworyt: Star USA - John Varvatos!!!
Nosem zapachu jest Rodrigo Flores-Roux! (ma na swoim sumieniu np. Black Cashmere, Essence Wenge i Labdanum dla Donny Karan, poprzednie kompozycje J.Varvatos, Lulu Guinness i True Religion dla pań) :D
Przepraszam za dużą ilość wykrzykników, ale już się nie mogę doczekać :)
Zwłaszcza, że flakon wygląda obłędnie i nuty brzmią smakowicie :D
Będzie tu: czerwony imbir z Laosu, jagody jałowca, cedrat (citron) w otwarciu;
świerk, absolut zielonego kardamonu, i absolut osmanthusa w sercu; 
wetiwer, fasola tonka z Wenezueli i belambre [??] (Givaudan's molecule) w bazie.




Czekam....