a wraz z nią potrzeba odrobiny świeżości.
Wychodzę z domu o poranku, jest rzeźko, ale domyślam się, że w ciągu dnia temperatura się podniesie... Czuję na sobie delikatny powiew wiatru i świeżość - jakiej przez całą długą zimę mi brakowało.
Oddycham więc pełną piersią i.... czuję rozkosz, euforię wręcz! Świeżość i czystość :D
Łapię zachłannie coraz większe hausty powietrza, tlen sprawia, że krew krąży żwawiej, dostaję potężnego energetycznego kopa! WIOSNA!!!
Kojarzycie ten moment?
Ja tak mam :D każdego roku mniej więcej o tej porze i każdorazowo przy użyciu wód Yves Rocher z serii "Fraîcheur Végétale ".
Na stanie mam dwa zapachy - Verveine i Cedre Bleu (werbenę i niebieski cedr), i każdy z nich, choć zapachowo tak różne, jest dla mnie właśnie zastrzykiem energii i radości w płynie.
Fraîcheur Végétale de Verveine EDC - wg podanego składu zawiera werbenę cytrynową i piżmo.
I tak właśnie pachnie! Cudownym orzeźwiającym koktajlem cytrusowym, z niewielkim dodatkiem słodyczy i zapachem czystej skóry :)
Kompozycja jest statyczna, właściwie się nie rozwija, jedynie początkowy cytrusowy wulkan stopniowo się wygasza i ustępuje miejsca skórzanej słodyczy.
Trwałość jak dla wody kolońskiej całkiem przyzwoita ok. 2-3 godzin, przy skórze do 4 godzin.
Fraîcheur Végétale de Cedre Bleu EDC - to wg zapowiedzi firmowej zapach górskiego powietrza i majestatycznych cedrów.
Jeśli tak pachniałoby w górach - mogłabym tam zamieszkać ;)
Niebieski Cedr pachnie na mnie słodkim drewnem. Nie lasem, ale drewnem właśnie. Świeżo i aromatycznie zarazem, zdecydowanie słodko, ze szczyptą pudrowości. Pachnie jak w tartaku drzewny pył wirujacy w słońcu :D Pięknie!
Wielu osobom przypomina Black Cashmere od Donny Karan.... Coś w tym jest ;)
Gdyby ktoś poszukiwał wersji light-light Czarnego Kamyka, to może spróbować zaprzyjaźnić się z Cedrem.
Tu trwałość trochę lepsza, do 5-ciu godzin blisko skóry.
Oba zapachy powstały w 2003 roku.
Nosów odpowiedzialnych za ich zmiksowanie nie znalazłam (gdyby się komuś udało, proszę o cynk).
Nuty Verveine: werbena cytrynowa, piżmo.
Nuty Cedre Bleu: górskie powietrze, cedr.
[Wszystkie zdjęcia pochodzą z mojego albumu]
Kolekcjonerskie motto
"Trzeba marzyć tak, jakby się miało żyć całą wieczność i żyć tak, jakby się miało umrzeć jutro." [James Dean (1931-1955)]
13 mar 2012
12 mar 2012
Rzecz o Hoggarze
Wracam dziś do zapachów firmy Yves Rocher i przedstawiam zapach, skierowany w głównej mierze do mężczyzn, który jednak z powodzeniem (i niekłamaną przyjemnością) mogą nosić kobiety.
Hoggar na stronach YR reklamowany jest tak: "Nowa siła rozgrzana tchnieniem pustyni...." lub "gdzie pomiędzy niebem a ziemią wydmy wędrują z wiatrem"...
Taaa. Pustynia...* nie byłam, więc nie wiem czy tam rzeczywiście tak pachnie.
Jednak dla mnie Hoggar jest przede wszystkim zapachem drewnianym, no może z odrobiną egzotyki ;) Kiedy pachnę nim, widzę mój las, czuję mój las.... Jestem w lesie.
Marie-Aude Couture-Bluche (od Givaudan) jest odpowiedzialna za tą kompozycję. Zmieszała w niej cytrusy z cedrem i fasolą tonka.
Cytrusy są tu cierpkie, pierwsze skrzypce gra gorzka bergamotka, cedr z kolei jest jasny, świeżo ciosany - wyraźnie czuję furkające wiórki :) No i tonka osładzająca całość, wygładzająca chropowatą powierzchnię drewnianych bali.
Zastanawiałam się skąd w takim razie i dlaczego czuję w Hoggarze migdały?
Odpowiedź znalazłam w ciekawym artykule Aptekarza Polskiego - tonka pachnie nie tylko wanilią i karmelem :)
Hoggar oddaje całą gamę zapachową tonki - mamy więc podsuszone siano, gorzkie migdały i laskę wanilii (a nie etylowanilinę z torebki :/).
W bazie dochodzi do głosu aromat asfaltowo-gumowy jak w Bvlgari Black. Ten mocny akcent na zakończenie dodaje całości charakteru. Piękna sprawa!
Polecam początkujacym drewniako-maniakom :D
Rok powstania: 2005
Nos: Marie-Aude Couture-Bluche
Nuty: cytrusy, bergamotka, fasola tonka, cedr.
*Hoggar to właściwie masyw górski pochodzenia wulkanicznego w południowej Algierii.
[Zdj.1 - plakat reklamowy YR]
[Zdj.2 i 3 mojego autorstwa]
Hoggar na stronach YR reklamowany jest tak: "Nowa siła rozgrzana tchnieniem pustyni...." lub "gdzie pomiędzy niebem a ziemią wydmy wędrują z wiatrem"...
Taaa. Pustynia...* nie byłam, więc nie wiem czy tam rzeczywiście tak pachnie.
Jednak dla mnie Hoggar jest przede wszystkim zapachem drewnianym, no może z odrobiną egzotyki ;) Kiedy pachnę nim, widzę mój las, czuję mój las.... Jestem w lesie.
Marie-Aude Couture-Bluche (od Givaudan) jest odpowiedzialna za tą kompozycję. Zmieszała w niej cytrusy z cedrem i fasolą tonka.
Cytrusy są tu cierpkie, pierwsze skrzypce gra gorzka bergamotka, cedr z kolei jest jasny, świeżo ciosany - wyraźnie czuję furkające wiórki :) No i tonka osładzająca całość, wygładzająca chropowatą powierzchnię drewnianych bali.
Zastanawiałam się skąd w takim razie i dlaczego czuję w Hoggarze migdały?
Odpowiedź znalazłam w ciekawym artykule Aptekarza Polskiego - tonka pachnie nie tylko wanilią i karmelem :)
Hoggar oddaje całą gamę zapachową tonki - mamy więc podsuszone siano, gorzkie migdały i laskę wanilii (a nie etylowanilinę z torebki :/).
W bazie dochodzi do głosu aromat asfaltowo-gumowy jak w Bvlgari Black. Ten mocny akcent na zakończenie dodaje całości charakteru. Piękna sprawa!
Polecam początkujacym drewniako-maniakom :D
Rok powstania: 2005
Nos: Marie-Aude Couture-Bluche
Nuty: cytrusy, bergamotka, fasola tonka, cedr.
*Hoggar to właściwie masyw górski pochodzenia wulkanicznego w południowej Algierii.
[Zdj.1 - plakat reklamowy YR]
[Zdj.2 i 3 mojego autorstwa]
9 mar 2012
Zapraszam na party
u Szamana :D
Dziś bohaterem naszego spotkania jest zapach firmy Honore des Pres - Chaman's Party.
Zwabiona zostałam kuszącą przeceną na Aus Liebe zum Duft, jeden klik i flakon Szamana już u mnie :D
I przyznaję od razu, że był to strzał w ciemno. W czasie kiedy zapach wchodził na rynek nie zaciekawił mnie zbyt intensywnie. Nie odczuwałam pokusy ;)
Za to obecnie, po przeczytaniu paru dostepnych w sieci recenzji, kilku notatek ze sklepów sprzedających produkty Honore des Pres .... trafiło mnie ze zdwojoną siłą :)
Spodobała mi sie także idea firmy - założonej przez Christiana Davida [ TU krótki wywiad z twórcą marki] - komponującej organiczne perfumy dla mieszczuchów poszukujących natury i prostoty ;)
Ale do sedna:
jak tylko paczka dotarła w moje ręce, rozszarpałam w 3 sekundy papierowe opakowanie (w związku z tym flacha nie ma ubranka, ale na szczęście znalazło się dla niej miejsce w przepastnej komodzie) i zlałam się Szamanem po pas :)
I było to swoiste zapachowe Deja-Vu: odnalazłam tu powiew kamforowej nuty z Esprit du Tigre od Heeley'a, odnalazłam przypaloną orzechową miazgę z Fumidusa, odnalazłam też suszone zioła i lekko dymiący wetiwer.
Całość jest przesycona złotem - kojarzy mi się z jesiennymi gonitwami po lesie i obrzucaniem się opadłymi liścmi.... i ze snującymi się w oddali dymami z ogródkowych ognisk.
No a gdzie party??
Niestety, tym razem Szaman się na nas wypiął ;)
Jest dymnie, i liściasto, i ziołowo, ale bez wizji i ekstaz.
Może to taki swojski znachor lub fitoterapeuta? :D
Rok powstania: 2008
Nos: Olivia Giacobetti
Nuty: haitański wetiwer, egipska bazylia, wenezuelski gwajak, suszone kwiaty goździków z Madagaskaru
[Zdj. 1 odszukane w sieci]
[Zdj. 2 i 3 mojego autorstwa]
Dziś bohaterem naszego spotkania jest zapach firmy Honore des Pres - Chaman's Party.
Zwabiona zostałam kuszącą przeceną na Aus Liebe zum Duft, jeden klik i flakon Szamana już u mnie :D
I przyznaję od razu, że był to strzał w ciemno. W czasie kiedy zapach wchodził na rynek nie zaciekawił mnie zbyt intensywnie. Nie odczuwałam pokusy ;)
Za to obecnie, po przeczytaniu paru dostepnych w sieci recenzji, kilku notatek ze sklepów sprzedających produkty Honore des Pres .... trafiło mnie ze zdwojoną siłą :)
Spodobała mi sie także idea firmy - założonej przez Christiana Davida [ TU krótki wywiad z twórcą marki] - komponującej organiczne perfumy dla mieszczuchów poszukujących natury i prostoty ;)
Ale do sedna:
jak tylko paczka dotarła w moje ręce, rozszarpałam w 3 sekundy papierowe opakowanie (w związku z tym flacha nie ma ubranka, ale na szczęście znalazło się dla niej miejsce w przepastnej komodzie) i zlałam się Szamanem po pas :)
I było to swoiste zapachowe Deja-Vu: odnalazłam tu powiew kamforowej nuty z Esprit du Tigre od Heeley'a, odnalazłam przypaloną orzechową miazgę z Fumidusa, odnalazłam też suszone zioła i lekko dymiący wetiwer.
Całość jest przesycona złotem - kojarzy mi się z jesiennymi gonitwami po lesie i obrzucaniem się opadłymi liścmi.... i ze snującymi się w oddali dymami z ogródkowych ognisk.
No a gdzie party??
Niestety, tym razem Szaman się na nas wypiął ;)
Jest dymnie, i liściasto, i ziołowo, ale bez wizji i ekstaz.
Może to taki swojski znachor lub fitoterapeuta? :D
Rok powstania: 2008
Nos: Olivia Giacobetti
Nuty: haitański wetiwer, egipska bazylia, wenezuelski gwajak, suszone kwiaty goździków z Madagaskaru
[Zdj. 1 odszukane w sieci]
[Zdj. 2 i 3 mojego autorstwa]
Etykiety:
Chaman's Party,
dymne,
Honore des Pres,
wetiwerowe
14 lut 2012
Zarosło kurzem
znów....
Nie obiecuję, że się poprawię :D
Ale dziś, w tym miłym walentynkowym dniu, zostawiam równie miły Valentynkowy flakonik:
Wspominałam o nim w Pachnących zapowiedziach i wreszcie mam :D
Dostałam maleńką 30-tkę, która różni się od większych pojemności ilością ozdobnych kwiatów na szkle.
Zapach jest taki, jakiego można się po flakoniku spodziewać. Kwiatowy, uroczy, słodziutki :D
Kwiaty są piękne, rozgrzane promieniami słońca, poziomki soczyste i słodko pachnące, drewniano-ambrowa baza daje kompozycji solidne podparcie.
Mimo iż to nie moja ulubiona kategoria zapachowa, mogłabym się z Valentiną zaprzyjaźnić ;)
Rok powstania: 2011
Nosy: Alberto Morillas, Olivier Cresp
Nuty zapachowe:
głowy: bergamotka, trufle,
serca: kwiat pomarańczy, jaśmin, tuberoza, poziomki,
bazy: cedr, wanilia, amber.
[zdj. mojego autorstwa]
Nie obiecuję, że się poprawię :D
Ale dziś, w tym miłym walentynkowym dniu, zostawiam równie miły Valentynkowy flakonik:
Wspominałam o nim w Pachnących zapowiedziach i wreszcie mam :D
Dostałam maleńką 30-tkę, która różni się od większych pojemności ilością ozdobnych kwiatów na szkle.
Zapach jest taki, jakiego można się po flakoniku spodziewać. Kwiatowy, uroczy, słodziutki :D
Kwiaty są piękne, rozgrzane promieniami słońca, poziomki soczyste i słodko pachnące, drewniano-ambrowa baza daje kompozycji solidne podparcie.
Mimo iż to nie moja ulubiona kategoria zapachowa, mogłabym się z Valentiną zaprzyjaźnić ;)
Rok powstania: 2011
Nosy: Alberto Morillas, Olivier Cresp
Nuty zapachowe:
głowy: bergamotka, trufle,
serca: kwiat pomarańczy, jaśmin, tuberoza, poziomki,
bazy: cedr, wanilia, amber.
[zdj. mojego autorstwa]
16 lis 2011
Marc Jacobs - Daisy Eau So Fresh
Daisy - królowa stokrotek :)
W każdej odsłonie śliczna, dziewczęca, lekka.
Butelka z kwiatowym korkiem: kiczowata lub gadżeciarsko słodka.
Dziś w wersji Eau So Fresh - idealnej na lato, cytrusowej, fiołkowej, świeżej.
Od razu chce mi się wiosny ;)
Na "żywo" flakonik wygląda tak:
Rok powstania: 2011
Nuty zapachowe:
głowy: różowy grejpfrut, malina, gruszka
serca: fiołek, dzika róża, kwiat jabłoni, liczi, płatki jaśminu
bazy: piżmo, śliwka, drewno cedrowe
Dwa słowa ode mnie:
Jest lekko, świeżo, cytrusowo, fiołkowo... Z czasem dochodzi malina i jest tu bardzo wyraźna. Zapach powoli staje się słodki, ale nie ulepowaty. Przyjemniaczek na ciepłe dni. Niestety nie powala trwałością :]
W każdej odsłonie śliczna, dziewczęca, lekka.
Butelka z kwiatowym korkiem: kiczowata lub gadżeciarsko słodka.
Dziś w wersji Eau So Fresh - idealnej na lato, cytrusowej, fiołkowej, świeżej.
Od razu chce mi się wiosny ;)
Na "żywo" flakonik wygląda tak:
Rok powstania: 2011
Nuty zapachowe:
głowy: różowy grejpfrut, malina, gruszka
serca: fiołek, dzika róża, kwiat jabłoni, liczi, płatki jaśminu
bazy: piżmo, śliwka, drewno cedrowe
Dwa słowa ode mnie:
Jest lekko, świeżo, cytrusowo, fiołkowo... Z czasem dochodzi malina i jest tu bardzo wyraźna. Zapach powoli staje się słodki, ale nie ulepowaty. Przyjemniaczek na ciepłe dni. Niestety nie powala trwałością :]
5 lis 2011
Comptoir Sud Pacifique - Hemisphere Sud
Comptoir Sud Pacifique - Hemisphere Sud to nowa butelka w mojej kolekcji.
Na pierwszy rzut oka zachwycił mnie plakat:
a na drugi rzut zachwycił flakon:
Koniec blaszanych straszydeł! :D Wreszcie mamy piękne szkło.
Rok powstania: 2008
Nuty zapachowe:
głowy - pomarańcze, czarny pieprz, róża;
serca - jaśmin, piwonia, lotos;
bazy - paczula, wanilia, ambra i piżmo.
Dwa słowa ode mnie:
pikantna pomarańcza w towarzystwie słonecznych kwiatów na słodkiej, ambrowej bazie.
Coś na lato, lub dla chcących przywołać wakacyjne wspomnienia w środku zimy :)
Na pierwszy rzut oka zachwycił mnie plakat:
Rok powstania: 2008
Nuty zapachowe:
głowy - pomarańcze, czarny pieprz, róża;
serca - jaśmin, piwonia, lotos;
bazy - paczula, wanilia, ambra i piżmo.
Dwa słowa ode mnie:
pikantna pomarańcza w towarzystwie słonecznych kwiatów na słodkiej, ambrowej bazie.
Coś na lato, lub dla chcących przywołać wakacyjne wspomnienia w środku zimy :)
2 lis 2011
Powrót...
Czy dziś jest dobry dzień na powrót z "zaświatów milczenia"??
Mam nadzieję, że tak.
Wracam więc - z odrobinę zmienioną koncepcją, ale z taką samą miłością do pachnących szkiełek.
Na dobry początek przedstawiam flakon, którego zdobycie, krótko po premierze w perfumeriach, sprawiło mi ogromną radość:
Elie Saab - Le Parfum
Rok powstania: 2011
Nos: Francis Kurkdjian
Nuty zapachowe:
głowy - kwiaty pomarańczy,
serca - jaśmin Sambac, absolut jaśminu Grandiflorum
bazy - paczula, cedr, miód różany.
Dwa słowa ode mnie:
piękny, ciepły jaśminowy zapach. Wyjątkowo kobiecy, elegancki, a jednocześnie otulający, jak kaszmirowy pled. Dobra trwałość i moc. Dla miłośniczek jaśminu - must niuch :)
Mam nadzieję, że tak.
Wracam więc - z odrobinę zmienioną koncepcją, ale z taką samą miłością do pachnących szkiełek.
Na dobry początek przedstawiam flakon, którego zdobycie, krótko po premierze w perfumeriach, sprawiło mi ogromną radość:
Elie Saab - Le Parfum
Rok powstania: 2011
Nos: Francis Kurkdjian
Nuty zapachowe:
głowy - kwiaty pomarańczy,
serca - jaśmin Sambac, absolut jaśminu Grandiflorum
bazy - paczula, cedr, miód różany.
Dwa słowa ode mnie:
piękny, ciepły jaśminowy zapach. Wyjątkowo kobiecy, elegancki, a jednocześnie otulający, jak kaszmirowy pled. Dobra trwałość i moc. Dla miłośniczek jaśminu - must niuch :)
23 sie 2011
Taniec pieprzu z rumiankiem
Dzisiejszemu bohaterowi mojej opowieści poświęcono już wiele mało pochlebnych słów ;)
I ja postanowiłam dodć swoje trzy grosze.
Kampania reklamowa (ździebko wtórna, przyznaję) niosła nadzieję na coś nowego, na coś wyjątkowego, a tu wielkie BANG! ;)
Tak, to odtwórca roli głównej odcinka: Bang od Marca Jacobsa.
Pewnie powtórzę się w moich zwierzeniach ;), ale co tam:
tak - lubię męskie klimaty, tak - lubię pieprz w perfumach, tak - wetiwer, paczula i żywice wywołują u mnie ślinotok :D
I wydawało mi się, że takiego składu nie można zepsuć. O, słodka naiwności!
Mam pieprz :D Świeży, wiercący w nosie, aromatyczny, początkowo odrobinę podkręcony wetiwerem, zielony i kwaśnawy. Pieprzu są tony, a wetiwerowego zielska tyle, co kot napłakał. Szkoda.
Czekam dalej.... Pieprz....
Pieprz....
O, chyba pieprz nadciąga??
Ale po chwili - niespodzianka - zza wielkiej pieprzniczki
wyłonił się blady i cichy rumianek!
(Przekonałam się już nieraz, że moja skóra cuda wyczynia z zapachami, ale rumianek??)
Jest. Bez wątpienia. Świeży i pachnący.
Zabieram ogromną pieprznicę pod pachę i idziemy na łąkę. Rumianek kwitnie, inne zioła także wydzielają słodkawe aromaty, ja plotę sobie kwietny wianek i pląsam w podskokach z pieprzowym młynkiem w objęciach. W tańcu, jak to w tańcu: tu sypnie się pieprzowy obłok, tam rumiankowe główki opadną podeschłe, tu wypuści soki przydeptane zielsko, tam otrze się człek o zmurszały pieniek....
I tańczą tak sobie, pieprz zakochany w rumianku, do wieczora....
Nie, jednak musiałam ten komentarz wywalić....
Oczekiwania miałam inne, a dostałam intensywny, pieprzowo-ziołowy zapach :]
Flakon jaki jest, każdy widzi ;)))
Perfumy dla miłośników pieprzu, na niezobowiązujące okazje lub przyjęcia w plenerze :D
Trwałość bardzo zadowalająca.
Marc Jacobs Bang
Rok powstania: 2010
Nos:Ann Gottlieb Yann Vasnier
Nuty zapachowe:
głowy: pieprz czarny, różowy, biały,
serca: nuty drzewne,
bazy: benzoin, biały mech, paczula, wetiwer.
[Zdj. 1 z materiałów reklamowych]
[Zdj. 2 ze sklepu discounto.de]
[Zdj. 3 mojego autorstwa]
I ja postanowiłam dodć swoje trzy grosze.
Kampania reklamowa (ździebko wtórna, przyznaję) niosła nadzieję na coś nowego, na coś wyjątkowego, a tu wielkie BANG! ;)
Tak, to odtwórca roli głównej odcinka: Bang od Marca Jacobsa.
Pewnie powtórzę się w moich zwierzeniach ;), ale co tam:
tak - lubię męskie klimaty, tak - lubię pieprz w perfumach, tak - wetiwer, paczula i żywice wywołują u mnie ślinotok :D
I wydawało mi się, że takiego składu nie można zepsuć. O, słodka naiwności!
Mam pieprz :D Świeży, wiercący w nosie, aromatyczny, początkowo odrobinę podkręcony wetiwerem, zielony i kwaśnawy. Pieprzu są tony, a wetiwerowego zielska tyle, co kot napłakał. Szkoda.
Czekam dalej.... Pieprz....
Pieprz....
O, chyba pieprz nadciąga??
Ale po chwili - niespodzianka - zza wielkiej pieprzniczki
wyłonił się blady i cichy rumianek!
(Przekonałam się już nieraz, że moja skóra cuda wyczynia z zapachami, ale rumianek??)
Jest. Bez wątpienia. Świeży i pachnący.
Zabieram ogromną pieprznicę pod pachę i idziemy na łąkę. Rumianek kwitnie, inne zioła także wydzielają słodkawe aromaty, ja plotę sobie kwietny wianek i pląsam w podskokach z pieprzowym młynkiem w objęciach. W tańcu, jak to w tańcu: tu sypnie się pieprzowy obłok, tam rumiankowe główki opadną podeschłe, tu wypuści soki przydeptane zielsko, tam otrze się człek o zmurszały pieniek....
I tańczą tak sobie, pieprz zakochany w rumianku, do wieczora....
Nie, jednak musiałam ten komentarz wywalić....
Oczekiwania miałam inne, a dostałam intensywny, pieprzowo-ziołowy zapach :]
Flakon jaki jest, każdy widzi ;)))
Perfumy dla miłośników pieprzu, na niezobowiązujące okazje lub przyjęcia w plenerze :D
Trwałość bardzo zadowalająca.
Marc Jacobs Bang
Rok powstania: 2010
Nos:
Nuty zapachowe:
głowy: pieprz czarny, różowy, biały,
serca: nuty drzewne,
bazy: benzoin, biały mech, paczula, wetiwer.
[Zdj. 1 z materiałów reklamowych]
[Zdj. 2 ze sklepu discounto.de]
[Zdj. 3 mojego autorstwa]
22 sie 2011
Orzechowe zauroczenie
Letnie aktywności pożerające mój czas powoli się kończą, powracam więc do pachnącego świata z nowymi siłami i entuzjazmem :D
Na pierwszy ogień ;) pójdzie dziś Fumidus od ProFvmvm Roma.
Dostałam flakon Fumidusa i parę cennych mililitrów z przesympatycznej wymiany. Podchodziłam do zapachu jak do przysłowiowego jeża, zwlekałam z testami dłuższy czas, bo... bałam się ;)
Bałam się totalnego zauroczenia i bałam się całkowitego obrzydzenia. Przeczytane wcześniej recenzje wymalowały mi takie obrazy:
Przerażające bardziej niż zachęcające. Ciekawość jednak zwyciężyła :)
Pierwszy "psik" i szok!
Kto tu smaży orzechy?? Toż to cała orzechowa 'obróbka'!
Najpierw orzechy zostają rozdrobnione: posiekane, rozgniecione, roztarte na miękką, gęstą masę. Następnie masa ta ląduje na patelni. Temperatura rośnie, unosi się cudowny zapach - maślany, odrobinę mączny, gorzkawy....
Niestety, beztroski kucharz zapomina o swoim daniu, orzechowa masa przypala się, zaczyna dymić. Dymu jest coraz więcej, kłębią się szarawe chmurzyska, zasłaniają widok patelni i całej kuchni. I kiedy już zaczynamy wątpić, czy uda się cokolwiek uratować, wpada zaspany kuchcik i otwiera okno :D
Przeciąg błyskawicznie radzi sobie z dymną zasłoną i do kuchni wpada zielono-wetiwerowy powiew z pobliskiej łąki (wiem, wiem - w pobliżu nie ma 'wetiwerowych łąk' ;) )
Wetiwerowy aromat zostaje z nami już do końca trwania zapachu. Raz jest mroczny, suchy, podpalony, a innym razem bardziej zielony, ziemisty i wilgotny, jak w Encre Noire od Lalique.
Fantastyczna kompozycja!
Wywołuje tyle skojarzeń, pięknych lub strasznych obrazów, ma niesamowitą moc przekazu i potrafi zauroczyć. Nie jest łatwa, ani przyjemna w dosłownym rozumieniu, ale na pewno warta przetestowania. Cieszę się, że dane mi było Fvmidvsa poznać.
Dzięki Red :*
ProFvmvm Roma Fumidus
Nuty:
wetiwer, brzoza, whisky.
[Zdj. 1 - ze strony: forum.nysa.pl]
[Zdj. 2 - ze strony: fkpixx.de]
[Zdj. 3 - z bloga: http://etosha.weblog.co.at/?cat=6&paged=7]
[Zdj. 4 i 5 mojego autorstwa]
Na pierwszy ogień ;) pójdzie dziś Fumidus od ProFvmvm Roma.
Dostałam flakon Fumidusa i parę cennych mililitrów z przesympatycznej wymiany. Podchodziłam do zapachu jak do przysłowiowego jeża, zwlekałam z testami dłuższy czas, bo... bałam się ;)
Bałam się totalnego zauroczenia i bałam się całkowitego obrzydzenia. Przeczytane wcześniej recenzje wymalowały mi takie obrazy:
Przerażające bardziej niż zachęcające. Ciekawość jednak zwyciężyła :)
Pierwszy "psik" i szok!
Kto tu smaży orzechy?? Toż to cała orzechowa 'obróbka'!
Najpierw orzechy zostają rozdrobnione: posiekane, rozgniecione, roztarte na miękką, gęstą masę. Następnie masa ta ląduje na patelni. Temperatura rośnie, unosi się cudowny zapach - maślany, odrobinę mączny, gorzkawy....
Niestety, beztroski kucharz zapomina o swoim daniu, orzechowa masa przypala się, zaczyna dymić. Dymu jest coraz więcej, kłębią się szarawe chmurzyska, zasłaniają widok patelni i całej kuchni. I kiedy już zaczynamy wątpić, czy uda się cokolwiek uratować, wpada zaspany kuchcik i otwiera okno :D
Przeciąg błyskawicznie radzi sobie z dymną zasłoną i do kuchni wpada zielono-wetiwerowy powiew z pobliskiej łąki (wiem, wiem - w pobliżu nie ma 'wetiwerowych łąk' ;) )
Wetiwerowy aromat zostaje z nami już do końca trwania zapachu. Raz jest mroczny, suchy, podpalony, a innym razem bardziej zielony, ziemisty i wilgotny, jak w Encre Noire od Lalique.
Fantastyczna kompozycja!
Wywołuje tyle skojarzeń, pięknych lub strasznych obrazów, ma niesamowitą moc przekazu i potrafi zauroczyć. Nie jest łatwa, ani przyjemna w dosłownym rozumieniu, ale na pewno warta przetestowania. Cieszę się, że dane mi było Fvmidvsa poznać.
Dzięki Red :*
ProFvmvm Roma Fumidus
Nuty:
wetiwer, brzoza, whisky.
[Zdj. 1 - ze strony: forum.nysa.pl]
[Zdj. 2 - ze strony: fkpixx.de]
[Zdj. 3 - z bloga: http://etosha.weblog.co.at/?cat=6&paged=7]
[Zdj. 4 i 5 mojego autorstwa]
Etykiety:
dymne,
Fumidus,
orzechowe,
ProFvmvm Roma,
wetiwerowe
23 lip 2011
Bardzo miły dzień
Pewnie już zgadliście? Znów coś dostałam :))))
A jakże by inaczej, szkiełka!
Tym razem listonosz zapukał trzykrotnie. Bardzo lubię mojego listonosza :D
Ale jeszcze bardziej ebay'owych sprzedawców, miłe Wizażanki i moich Chłopaków oczywiście - bo wczoraj miałam imieniny (takie lekko naciągane) i wszystkie oczekiwane paczki dotarły na czas :D
Chwalę się więc:
Zdj.1 - Emanuel Ungaro - Apparition Pink (pełna), Vera Wang - Look, Moschino - Light Clouds, Givenchy - Le Bouquet Absolu i długo poszukiwana perełka: Marc Jacobs - Daisy Pop Art Edition.
Zdj. 2 - John Galliano - Parlez-moi d'Amour (udało mi się odkupić pierwszą ze straconego zestawu), Guerlain - AA Pamplelune i Givenchy - Lovely Prism.
Zdj. 3 - Jo Malone - Blue Agava & Cacao, Comme des Garcons - Hinoki i Kyoto (z 'lekko' zatartą nazwą)
A jakże by inaczej, szkiełka!
Tym razem listonosz zapukał trzykrotnie. Bardzo lubię mojego listonosza :D
Ale jeszcze bardziej ebay'owych sprzedawców, miłe Wizażanki i moich Chłopaków oczywiście - bo wczoraj miałam imieniny (takie lekko naciągane) i wszystkie oczekiwane paczki dotarły na czas :D
Chwalę się więc:
Zdj. 2 - John Galliano - Parlez-moi d'Amour (udało mi się odkupić pierwszą ze straconego zestawu), Guerlain - AA Pamplelune i Givenchy - Lovely Prism.
Zdj. 3 - Jo Malone - Blue Agava & Cacao, Comme des Garcons - Hinoki i Kyoto (z 'lekko' zatartą nazwą)
Zdj. 4 - Lacoste - Love of Pink, Yves Rocher - Flowerparty i Puma - Animagical woman (kolejna zdobyta butelka z zaginionego zestawu)
Zdj. 5 - The Body Shop - Neroli Jasmin Perfume Oil, Michel Jordi - Spirit of Switzerland for men, Pascal Schaller - Caine (niestety, bez srebrnej siatki) oraz Adidas - Originals.
Zdj. 6 - Wymiankowy Fvmidvs - Profvmvm Roma z pięknym kartonem, kolejna wersja L'Air du Temps od Niny Ricci i Andy Warhol - Andy Warhol for women.
Cudowności, mówię Wam :D
Od razu humor lepszy
i chęci do pisania wróciły. Opis wrażeń z testów niebawem!
[Zdj. 1-6 mojego autorstwa]
[Zdj. 7 wyszukane w necie]
14 lip 2011
Pachnące zapowiedzi
Coby nie poddać się całkowicie letniemu rozleniwieniu, postanowiłam pokazać Wam parę pachnących nowości. Większoć już niedługo zagości w perfumeriach :)
Na pierwszy ogień zapowiedź Valentino: Valentina, dostępna będzie od września. Ojcami kompozycji są: Alberto Morillas i Olivier Cresp.
Czarować ma nutami:
kalabryjskiej bergamotki i truflami z Alby w głowie;
kwiatami pomarańczy z Amalfi, słodkim jaśminem, tuberozą i poziomkami w sercu,
a cedrem, wanilią i ambrą w bazie.
Najpiękniej zapowiada się oczywiście flakon:
Kolejną wrześniową premierą będzie: An`na Annayake od Annayake :)
Dyskretny, delikatny szypr kwiatowy dla pań młodszej generacji ;)
Nuty: mandarynka i czarna porzeczka w głowie zapachu;
róża majowa, tuberoza i jaśmin przyprawione włoskim kardamonem w sercu;
paczula ocieplona ambrą w bazie.
I mój wrześniowy faworyt: Star USA - John Varvatos!!!
Nosem zapachu jest Rodrigo Flores-Roux! (ma na swoim sumieniu np. Black Cashmere, Essence Wenge i Labdanum dla Donny Karan, poprzednie kompozycje J.Varvatos, Lulu Guinness i True Religion dla pań) :D
Przepraszam za dużą ilość wykrzykników, ale już się nie mogę doczekać :)
Zwłaszcza, że flakon wygląda obłędnie i nuty brzmią smakowicie :D
Będzie tu: czerwony imbir z Laosu, jagody jałowca, cedrat (citron) w otwarciu;
świerk, absolut zielonego kardamonu, i absolut osmanthusa w sercu;
wetiwer, fasola tonka z Wenezueli i belambre [??] (Givaudan's molecule) w bazie.
Czekam....
Na pierwszy ogień zapowiedź Valentino: Valentina, dostępna będzie od września. Ojcami kompozycji są: Alberto Morillas i Olivier Cresp.
Czarować ma nutami:
kalabryjskiej bergamotki i truflami z Alby w głowie;
kwiatami pomarańczy z Amalfi, słodkim jaśminem, tuberozą i poziomkami w sercu,
a cedrem, wanilią i ambrą w bazie.
Najpiękniej zapowiada się oczywiście flakon:
Kolejną wrześniową premierą będzie: An`na Annayake od Annayake :)
Dyskretny, delikatny szypr kwiatowy dla pań młodszej generacji ;)
Nuty: mandarynka i czarna porzeczka w głowie zapachu;
róża majowa, tuberoza i jaśmin przyprawione włoskim kardamonem w sercu;
paczula ocieplona ambrą w bazie.
I mój wrześniowy faworyt: Star USA - John Varvatos!!!
Nosem zapachu jest Rodrigo Flores-Roux! (ma na swoim sumieniu np. Black Cashmere, Essence Wenge i Labdanum dla Donny Karan, poprzednie kompozycje J.Varvatos, Lulu Guinness i True Religion dla pań) :D
Przepraszam za dużą ilość wykrzykników, ale już się nie mogę doczekać :)
Zwłaszcza, że flakon wygląda obłędnie i nuty brzmią smakowicie :D
Będzie tu: czerwony imbir z Laosu, jagody jałowca, cedrat (citron) w otwarciu;
świerk, absolut zielonego kardamonu, i absolut osmanthusa w sercu;
wetiwer, fasola tonka z Wenezueli i belambre [??] (Givaudan's molecule) w bazie.
Czekam....
9 lip 2011
Zdjęciowo... :D
LATO!
Dobra pogoda dopisuje, przyjemności atakują z każdej strony - jak można im nie ulec??
Ulegam więc z radością i nadzieją, że prędko się ten piękny czas nie skończy....
(nadzieja matką głupich, wiem.... ale może jakiś mały wyjąteczek??)
Moje lato jest piękne w taki sposób:
oraz w taki:
1. zestaw: flakon i pudełko po wodzie toaletowej Crabtree&Evelyn - Summer Hill oraz blaszanka po room spray'u. Dodatkowo na zdjęciu rodzinnym pojawiła się perfumetka Lily of the Valley,
2. zestaw flakonów: Gabriela Sabatini - Devotion for men, E.Lauder - Intuition, Lanvin - Oxygene homme, Carlo Colucci Uomo razy dwa (jeden w wersji Mare),
3. zestaw: Carolina Herrera - 212 On Ice, Thomas Sabo - Charm Rose, The Body Shop - Apple Blossom, Donna Karan - Gold,
4. parka z kosmosu: Davidoff - Adventure Eau Fraiche oraz Betty Barclay - Pure Style,
5. rodzinka: Isabel Derroisne - Eclat d'Orient, Eclat d'Energie, Le Temps des Reines w wersji dziennej plus miniatura,
6. perełka na koniec: Yves Rocher - wymarzone Eryo (cała setka!) i różyczka w wydaniu lżejszym - Rose Absolue Eau Fraiche :D
Jestem tak jakby radośniejsza i tak jakby chwilowo zaspokojona :)
Miłego oglądania i dobrej nocy :*)
[zdj. z albumu rodzinnego w moim wykonaniu]
Dobra pogoda dopisuje, przyjemności atakują z każdej strony - jak można im nie ulec??
Ulegam więc z radością i nadzieją, że prędko się ten piękny czas nie skończy....
(nadzieja matką głupich, wiem.... ale może jakiś mały wyjąteczek??)
Moje lato jest piękne w taki sposób:
oraz w taki:
2. zestaw flakonów: Gabriela Sabatini - Devotion for men, E.Lauder - Intuition, Lanvin - Oxygene homme, Carlo Colucci Uomo razy dwa (jeden w wersji Mare),
3. zestaw: Carolina Herrera - 212 On Ice, Thomas Sabo - Charm Rose, The Body Shop - Apple Blossom, Donna Karan - Gold,
4. parka z kosmosu: Davidoff - Adventure Eau Fraiche oraz Betty Barclay - Pure Style,
5. rodzinka: Isabel Derroisne - Eclat d'Orient, Eclat d'Energie, Le Temps des Reines w wersji dziennej plus miniatura,
6. perełka na koniec: Yves Rocher - wymarzone Eryo (cała setka!) i różyczka w wydaniu lżejszym - Rose Absolue Eau Fraiche :D
Jestem tak jakby radośniejsza i tak jakby chwilowo zaspokojona :)
Miłego oglądania i dobrej nocy :*)
[zdj. z albumu rodzinnego w moim wykonaniu]
4 lip 2011
Ralph Lauren - Big Pony Collection.
Wczoraj dotarła do mnie długo wyczekiwana paczka :D
Z całą kolekcją Ralphowych numerków:
Kiedy przed rokiem przeczytałam pierwsze wieści o tym pomyśle i w końcu zobaczyłam na żywo flakony w perfumerii, zapałałam ciekawością i 'pożadaniem' perfumoholika. Chciałam mieć wszystkie butelki u siebie :D
Marzenie się spełniło, rozjaśniło troszkę mój nastrój i 'doprowadziło' do testów.
Seria powstała jako odpowiedź na zapotrzebowanie wśród aktywnych mężczyzn młodej generacji.
Zapachowy kwartet przedstawia cztery różne 'typy' męskie, cztery charaktery, cztery rodzaje aktywności.
Każda z kompozycji jest odwzorowaniem jednego z graczy drużyny polo i jego odmiennych cech.
Mamy więc:
Big Pony No.1 – świeży i ożywczy na niebiesko
Niebieski flakon z zielonym graczem polo i dużą żółtą jedynką ukrywa w sobie nuty limonki i mchu dębowego. Jest świeży, ożywczy, dynamiczny - taki, jakiego potrzebują aktywni mężczyźni na drodze codziennych wyzwań ;)
Hasło: SPORT
Big Pony No. 2 – uwodzący i męski w czerwieni
Ciemno czerwony flakon z żółtym jeźdźcem i zieloną dwójką zawiera nuty ciemnej czekolady i piżma. Jest orientalny i słodki, ale bardzo męski. Dla uwodzicieli pełnych ekspresji ;)
Hasło: UWODZENIE
Big Pony No. 3 – dynamiczny i przyprawowy w zieleni
W zielonym flakonie z pomarańczowym graczem polo i niebieską trójką ukryta jest mieszanka z miętą i imbirem na czele. Przyprawowe nuty odświeżają i dodają energetycznego kopa, ale także przekonują męskim charakterem fougere.
Hasło: PRZYGODA
Big Pony No.4 – owocowy i modny na pomarańczowo
Pomarańczowa butelka z niebieskim jeźdźcem i czerwoną czwórką ukrywa wyrafinowany drzewny zapach z dodatkiem grejpfruta. Całość jest wysoce energetyczna dla modnych, samodzielnych mężczyzn z ukształtowanym stylem. Dla indywidualistów z klasą.
Hasło: STYL
To była teoria.
Moje doświadczenia w praktyce:
zapachy No. 2 i No. 4 są ciepłe, otulające, całkiem przyjemne i zdatne do noszenia.
Nie powalają wyjątkowością, ale przy tak prostych mieszankach są zupełnie przyzwoite :)
No. 1 i No. 3 - zdecydowanie tylko dla miłośników świeżości i cytrusowości, sztucznej w dodatku. Początkowe nuty jeszcze da się znieść, ale to co zostaje po kilku godzinach na skórze, to już tylko chemia: w jedynce pseudo mech dębowy, w trójce pseudo zioła. A pfuj, nawet nie chce mi się tego analizować.
Trwałość w przypadku 2 i 4 dobra: 6-8 godzin, ale końcówka już tylko z bliska.
1 i 3 to max. 4 godziny z nosem przyklejonym do spryskanego miejsca.
Takie fajne flakony, taki ciekawy pomysł, a takie przeciętne wykonanie :(((
Big Pony No.1
Rok powstania: 2010
Nos: Yves Cassar
Nuty: limonka, mech dębowy.
Big Pony No.2
Rok powstania: 2010
Nuty: piżmo, ciemna czekolada.
Big Pony No.3
Rok powstania: 2010
Nuty: imbir, mięta.
Big Pony No.4
Rok powstania: 2010
Nuty: grejpfrut, nuty drzewne.
[zdj. 1 - reklamowe produktów]
[zdj. 2-6 mojego autorstwa]
Z całą kolekcją Ralphowych numerków:
Kiedy przed rokiem przeczytałam pierwsze wieści o tym pomyśle i w końcu zobaczyłam na żywo flakony w perfumerii, zapałałam ciekawością i 'pożadaniem' perfumoholika. Chciałam mieć wszystkie butelki u siebie :D
Marzenie się spełniło, rozjaśniło troszkę mój nastrój i 'doprowadziło' do testów.
Seria powstała jako odpowiedź na zapotrzebowanie wśród aktywnych mężczyzn młodej generacji.
Zapachowy kwartet przedstawia cztery różne 'typy' męskie, cztery charaktery, cztery rodzaje aktywności.
Każda z kompozycji jest odwzorowaniem jednego z graczy drużyny polo i jego odmiennych cech.
Mamy więc:
Big Pony No.1 – świeży i ożywczy na niebiesko
Niebieski flakon z zielonym graczem polo i dużą żółtą jedynką ukrywa w sobie nuty limonki i mchu dębowego. Jest świeży, ożywczy, dynamiczny - taki, jakiego potrzebują aktywni mężczyźni na drodze codziennych wyzwań ;)
Hasło: SPORT
Big Pony No. 2 – uwodzący i męski w czerwieni
Ciemno czerwony flakon z żółtym jeźdźcem i zieloną dwójką zawiera nuty ciemnej czekolady i piżma. Jest orientalny i słodki, ale bardzo męski. Dla uwodzicieli pełnych ekspresji ;)
Hasło: UWODZENIE
Big Pony No. 3 – dynamiczny i przyprawowy w zieleni
W zielonym flakonie z pomarańczowym graczem polo i niebieską trójką ukryta jest mieszanka z miętą i imbirem na czele. Przyprawowe nuty odświeżają i dodają energetycznego kopa, ale także przekonują męskim charakterem fougere.
Hasło: PRZYGODA
Big Pony No.4 – owocowy i modny na pomarańczowo
Pomarańczowa butelka z niebieskim jeźdźcem i czerwoną czwórką ukrywa wyrafinowany drzewny zapach z dodatkiem grejpfruta. Całość jest wysoce energetyczna dla modnych, samodzielnych mężczyzn z ukształtowanym stylem. Dla indywidualistów z klasą.
Hasło: STYL
To była teoria.
Moje doświadczenia w praktyce:
zapachy No. 2 i No. 4 są ciepłe, otulające, całkiem przyjemne i zdatne do noszenia.
Nie powalają wyjątkowością, ale przy tak prostych mieszankach są zupełnie przyzwoite :)
No. 1 i No. 3 - zdecydowanie tylko dla miłośników świeżości i cytrusowości, sztucznej w dodatku. Początkowe nuty jeszcze da się znieść, ale to co zostaje po kilku godzinach na skórze, to już tylko chemia: w jedynce pseudo mech dębowy, w trójce pseudo zioła. A pfuj, nawet nie chce mi się tego analizować.
Trwałość w przypadku 2 i 4 dobra: 6-8 godzin, ale końcówka już tylko z bliska.
1 i 3 to max. 4 godziny z nosem przyklejonym do spryskanego miejsca.
Takie fajne flakony, taki ciekawy pomysł, a takie przeciętne wykonanie :(((
Big Pony No.1
Rok powstania: 2010
Nos: Yves Cassar
Nuty: limonka, mech dębowy.
Big Pony No.2
Rok powstania: 2010
Nuty: piżmo, ciemna czekolada.
Big Pony No.3
Rok powstania: 2010
Nuty: imbir, mięta.
Big Pony No.4
Rok powstania: 2010
Nuty: grejpfrut, nuty drzewne.
[zdj. 1 - reklamowe produktów]
[zdj. 2-6 mojego autorstwa]
Etykiety:
Big Pony Collection,
męskie,
numerki,
Ralph Lauren
Subskrybuj:
Posty (Atom)































